Partnerzy 4 Pór Roku

Aleksander Porwit: apteka jak szwajcarski zegarek

pan Aleksander Porwit

Często to farmaceuci, podobnie jak pielęgniarki, są pierwszymi osobami, u których pacjenci szukają pomocy. Nieraz tego doświadczyłem. Czasami w dość szokujący i niespodziewany sposób. Nigdy nie zapomnę, gdy pewnego dnia odwiedziła nas w aptece pani, którą zaniepokoiło sączące się znamię – opowiada Aleksander Porwit, który prowadzi aptekę w sieci 4 Pory Roku.

 

Jest pierwszą osobą w rodzinie, która zdecydowała się zająć farmacją. A wszystko zaczęło się jeszcze w liceum. Wtedy młody chłopak uznał że sam zatroszczy się o swój budżet i podjął pierwszą, dorywczą pracę w hurtowni farmaceutycznej. Zaczął poznawać branżę i w efekcie zdecydował się na studia farmaceutyczne. Dzisiaj prowadzi aptekę 4 Pory Roku w mysłowickich Kosztowach, starając się sprostać niełatwemu zadaniu: pogodzeniu sprawnego zarządzania zespołem z pilnowaniem, by pacjenci zawsze byli otoczeni najlepszą opieką.

 


Bohaterem
kolejnego odcinka naszego cyklu „Partnerzy 4 Pór Roku” jest Aleksander Porwit, który po 15 latach pracy zdecydował, że czas poprowadzić własną aptekę.

– Całkiem inaczej pracuje się „na własnym podwórku” niż w dużej firmie. Codziennie spotykam znajomych, sąsiadów z mojej ulicy i dzielnicy. To oni w większości są moimi pacjentami, co motywuje do jeszcze lepszego prowadzenia apteki. Świadomość, że pomagam dbać o zdrowie ludziom, których widzę na co dzień, powoduje, że chcę dać z siebie jeszcze więcej – mówi Aleksander Porwit, kierownik apteki 4 Pory Roku w Kosztowach.

Sprawne zarządzanie apteką wymaga wielu wyrzeczeń, często kosztem prywatnego czasu. Zdaniem Aleksandra Porwita kluczowy jest podział obowiązków.

– Mechanizm funkcjonowania apteki porównuję do zegarka. Dobrze działa jedynie wtedy, gdy każdy z elementów jest sprawny. A to oznacza, że każdy z pracowników apteki jest ważny, zarówno magister farmacji, jak i technik. Podczas mojej kariery zawodowej spotykałem się z tym, że nie wszyscy magistrzy farmacji po partnersku traktują techników. A przecież ich wiedza i umiejętności są niezwykle ważne. Bez dobrych techników apteka nie może dobrze funkcjonować – uważa Aleksander Porwit.

Jedno z największych wyzwań kierownika apteki? To także budowanie dobrej atmosfery. W aptece przeważnie pracuje kilka osób, które w przypadku nagłej potrzeby – np. gdy ktoś zachoruje lub jest na urlopie – muszą się wzajemnie zastępować.

– Uważam, że zarządzając apteką, trzeba stawiać na silne strony pracowników. Gdy ktoś czuje się mocny w pracy z komputerem, powinien móc to robić częściej niż osoba, która tego nie lubi i czuje się w tym niepewnie. Z kolei farmaceuta, który dobrze czuje się w sporządzaniu receptur, powinien spędzać na tym zadaniu więcej czasu niż osoba, która nie czuje się w tym dobrze. Oczywiście, w razie potrzeby musimy umieć zrobić wszystko, co jest konieczne. Dlatego, kiedy trzeba, nie mam problemu z tym, że jako kierownik biorę do ręki ścierkę lub mopa i po prostu sprzątam w aptece – szczerze przyznaje Aleksander Porwit.

Dodaje, że takie podejście to wyraz szacunku do pacjenta, który jest najważniejszą osobą w aptece. Dlatego cała praca powinna być tak zorganizowana, by pomoc przebiegała jak najsprawniej. A jak pokazuje doświadczenie Aleksandra Porwita, farmaceuci cieszą się dużym zaufaniem pacjentów. Często to właśnie do apteki kierują pierwsze kroki osoby, które potrzebują pomocy medycznej.

– Farmaceuci, podobnie jak pielęgniarki, są tymi pierwszymi osobami, u których pacjent szuka ratunku. Nieraz tego doświadczyłem. Czasami w dość szokujący i niespodziewany sposób. Nigdy nie zapomnę, gdy pewnego dnia odwiedziła nas w aptece pani, którą zaniepokoiło sączące się znamię pod piersią. Chcąc wyjaśnić, o czym dokładnie mówi, rozebrała się i pokazała nam znamię. Od razu poleciliśmy jej, by udała się do lekarza, bo faktycznie wyglądało niebezpiecznie. Wszyscy byliśmy zaskoczeni jej zachowaniem, brakiem skrępowania. Jednak farmaceuci powinni być gotowi na takie sytuacje, bo w tym wszystkim najważniejsze jest to, by nie zniechęcić i nie wystraszyć pacjenta. Lepiej, by odwiedził najpierw nas, niż gdyby w ogóle nie chciał konsultować się z kimkolwiek – podkreśla Aleksander Porwit.

Dziękujemy za gościnę w aptece 4 Pory Roku w Mysłowicach. Życzymy, by praca z pacjentami przynosiła wiele satysfakcji.

Przeczytajcie także poprzednie odcinki naszego cyklu: