Marzymy o normalności w aptece

Aktualności

Mija rok od czasu wybuchu pandemii. To był dla nas trudny czas. Chcemy funkcjonować jak dawniej. W moim zespole przeciwko Covid-19 zaszczepią się wszyscy. 

Mówi Beata Pełka, farmaceutka, kierowniczka apteki partnerskiej 4 Pory Roku w Warszawie:

– Wraz z moim współpracowniczkami z apteki nadal czekamy na szczepienie przeciwko koronawirusowi. Cały zespół zdecydował się na przyjęcie szczepionki, choć na początku niektórzy mieli wątpliwości. Z czym związane? Z tym, że szczepionka powstała tak szybko. Sprawdziliśmy jednak dostępne informacje i doszliśmy do wniosku, że powikłania związane z zachorowaniem na koronawirusa mogą być tak poważne, że nie ma co ryzykować. Po prostu trzeba się zaszczepić.

Teraz czekamy aż wezwie nas szpital węzłowy. Niestety, kolejka jest długa, szczepionek mało, być może prędzej zaszczepieni zostaną nasi pacjenci w starszym wieku niż my. W szpitalu przesuwanie terminów tłumaczą brakiem dostaw szczepionek w terminie. Proponują, aby pojechać do innych miast, oddalonych od stolicy 150 km, gdzie mniej osób chce się szczepić niż w Warszawie.

Jeśli chodzi o naszych pacjentów mających powyżej 70 lat, to większość deklaruje, że zaszczepi się, gdy tylko będą mogli. Mówią, że mają dość ograniczeń, siedzenia w domu, chcą wyjść na spacer, porozmawiać z ludźmi, bo czują się samotni. Natomiast wśród 30-50-latków jest grupa sceptyków.

Beata Pełka, farmaceutka, kierowniczka apteki partnerskiej 4 Pory Roku w Warszawie

My w aptece też marzymy o powrocie do normalności. Za chwilę minie rok od czasu wybuchu pandemii. To był dla nas trudny czas. Z dnia na dzień okazało się, że koleżanki, które są już na emeryturze i mają choroby współistniejące, musiały zawiesić swoją działalność zawodową. Obawiały się zarażenia koronawirusem, a i ja nie chciałam ryzykować ich zdrowia. To oznaczało zmiany i mobilizację dla całego zespołu.

Przez jakiś czas brakowało też wystarczającej liczby środków ochronnych. Na początku nie było też szyby przy ladzie, a pacjenci tłumnie przychodzili do apteki. Nie przestrzegali przy tym żadnych zasad bezpieczeństwa. Wszystko było dla nich nowe i trudne do zaakceptowania. Trochę pomogły naklejki na podłodze, wyznaczające odstępy w kolejce. Na szczęście dziś konieczność zachowania dystansu społecznego już nikogo nie dziwi, choć nadal zdarzają się pacjenci bez maseczek lub noszący je pod nosem.

Czego bym sobie dziś życzyła? I sobie, i moim współpracownikom, życzyłbym przede wszystkim spokoju i normalności w pracy – takiej atmosfery jak rok temu, przed epidemią. Chciałabym też zaszczepić się i poczuć się bezpiecznie. No i móc wyjechać na wakacje bez reżimów sanitarnych!

P.S. Wkrótce po naszej rozmowie przyszła dobra wiadomość: zespół pani Beaty Pełki został zaszczepiony przeciwko Covid19 w Szpitalu Czerniakowskim w Warszawie: „Ku naszej ogromnej radości – zaszczepiono nas” – napisała pani Beata. Pozdrawiamy cały zespół!